Ile kosztuje wdrożenie sklepu internetowego? Realne liczby, ukryte koszty i model, który nie zaczyna od rachunku.

Pierwsze pytanie, które zadaje sobie prawie każda osoba myśląca o sprzedaży online, brzmi: ile to właściwie kosztuje? I słusznie — bo odpowiedź potrafi zaważyć na tym, czy projekt w ogóle ruszy. Problem w tym, że nie ma jednej liczby. Koszt zależy od tego, którą drogą pójdziesz, a każda z nich ma inny próg wejścia, inny rytm płatności i inne pułapki.
Poniżej rozkładamy na czynniki pierwsze najczęstsze scenariusze — z konkretnymi widełkami — a na końcu pokazujemy, jak wygląda to u nas i dlaczego dla twórców rękodzieła ma to znaczenie.
Scenariusz 1: Marketplace (Allegro, Etsy, Pakamera)
To najczęstszy start. Zakładasz konto, wystawiasz produkty i od razu masz dostęp do gotowego ruchu — milionów kupujących, którzy już tam są. Brzmi idealnie, ale koszt jest schowany w prowizjach.
Platformy pobierają zwykle od 3% do 20% wartości każdej sprzedaży. Etsy to 5% prowizji od transakcji plus osobna opłata za samo wystawienie produktu, a do tego dochodzi obsługa płatności rzędu 1–4%. Każda sprzedaż „topnieje" więc o kilka–kilkanaście procent, zanim pieniądze trafią do Ciebie.
Dla kogo: dla testu pomysłu i pierwszych transakcji bez ryzyka. Pułapka: budujesz markę platformy, nie swoją. A w segmencie, gdzie o zakupie decyduje najniższa cena, rękodzieło przegrywa z masową produkcją z Chin — bo trafiasz do klienta, który nie szuka jakości, tylko okazji. Nie masz też pełnej kontroli nad relacją z klientem ani nad tym, kto zobaczy Twój produkt.
Scenariusz 2: Sklep na abonament (SaaS)
Tu wynajmujesz gotowe oprogramowanie i płacisz stały abonament miesięczny — niezależnie od tego, czy w danym miesiącu sprzedałeś dziesięć rzeczy, czy zero. Ceny zaczynają się od ok. 99 zł miesięcznie, co w skali roku daje mniej więcej 1000–3000 zł, zanim doliczysz dodatki.
Dla kogo: dla osób, które chcą własny sklep bez dotykania kodu i mają już przewidywalną sprzedaż. Pułapka: stały koszt obciąża Cię też w martwym sezonie. Dla twórcy handmade, u którego sprzedaż mocno faluje (szczyt w okolicach świąt, cisza zimą), abonament w słabym miesiącu potrafi zjeść cały zysk.
Scenariusz 3: Open source (WooCommerce, PrestaShop)
Samo oprogramowanie jest darmowe, ale „darmowe" kończy się szybko. Doliczasz hosting, szablon, wtyczki, integracje płatności i wysyłki, a często też pracę osoby, która to wszystko poskłada i będzie utrzymywać. W praktyce wdrożenie zamyka się w przedziale od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.
Dla kogo: dla osób z większą skalą lub własnym zapleczem technicznym, które chcą pełnej elastyczności. Pułapka: koszt nie kończy się na starcie. Aktualizacje, bezpieczeństwo, awarie — to wszystko spada na Ciebie albo na kogoś, komu płacisz.
Scenariusz 4: Sklep dedykowany
Rozwiązanie szyte na miarę, pisane od zera pod konkretne potrzeby. Daje wszystko, czego chcesz, ale kosztuje odpowiednio — od ok. 20 000 zł w górę, a przy bardziej rozbudowanych projektach nawet kilkaset tysięcy.
Dla kogo: dla dużych marek z nietypowymi wymaganiami. Pułapka: dla początkującego twórcy to po prostu nie ten poziom — przepalisz budżet, zanim sprawdzisz, czy produkt się sprzedaje.
Koszty, o których mało kto mówi na starcie
Niezależnie od wybranej drogi dochodzą wydatki, które łatwo przeoczyć w pierwszym podliczeniu:
Zdjęcia produktowe — w rękodziele to nie dodatek, tylko podstawa konwersji. Słabe zdjęcie potrafi zabić nawet świetny produkt.
Opakowania — przy handmade opakowanie to część wrażenia marki i realny koszt jednostkowy.
Wysyłka i integracje kurierskie — paczkomaty, kurier, obsługa zwrotów.
Bramka płatności — często liczona osobno od abonamentu czy prowizji platformy.
Czas — najłatwiej zapominany koszt. Konfiguracja, opisy, obsługa zamówień to godziny, które gdzieś trzeba znaleźć.
A gdyby start nic nie kosztował?
Wszystkie powyższe modele mają jedną wspólną cechę: każą Ci zapłacić, zanim cokolwiek sprzedasz. Abonament rusza od pierwszego dnia. Wdrożenie open source czy dedykowane to wydatek z góry. Marketplace nie pobiera opłaty wejściowej, ale w zamian zabiera Ci markę i część każdej transakcji.
W MinimalShop odwróciliśmy tę logikę. Uważamy, że twórca rękodzieła nie powinien płacić za sklep, którego jeszcze nie zarabia.
Nasze warunki
Darmowy start — 0 zł. Zakładasz sklep, dodajesz produkty i uruchamiasz sprzedaż bez żadnej opłaty wejściowej i bez abonamentu. Nie ma „pierwszego rachunku", który trzeba zapłacić, zanim pojawi się pierwszy klient.
Płacisz tylko, gdy sprzedajesz — prowizja PayU 1,49% + 0,32 zł od transakcji. To wszystko. Żadnych ukrytych pakietów ani opłat za wystawienie produktu. Kiedy klient płaci, potrącana jest prowizja od konkretnej transakcji — a w miesiącu bez sprzedaży nie płacisz nic.
Ma to swoje ograniczenia, ale można je łatwo ominąć, kupując abonament PRO, który daje dodatkowe możliwości, ale jego cena też jest bardzo atrakcyjna.
Dlaczego warto dołączyć
Zerowe ryzyko na wejściu. Nie inwestujesz tysięcy złotych, żeby sprawdzić, czy Twój produkt się sprzedaje. Testujesz na żywym rynku, nie tracąc budżetu.
Koszt skaluje się z Tobą, nie odwrotnie. Płacisz proporcjonalnie do tego, ile faktycznie sprzedajesz. W słabszym miesiącu nie dokładasz do interesu.
Budujesz własną markę, nie cudzą. Masz swój sklep, swój adres, swoją relację z klientem — a nie kolejną wizytówkę na zatłoczonej platformie, gdzie konkurujesz wyłącznie ceną.
Trafiasz do właściwego klienta. Twórcom handmade, którym zależy na jakości i unikatowości, nie służy miejsce, gdzie wygrywa najtańszy. Własny sklep pozwala rozmawiać z odbiorcą, który szuka dokładnie tego, co robisz.
Przewidywalność. Jedna prosta zasada zamiast tabeli pakietów, dopłat i progów. Wiesz, ile zapłacisz od każdej złotówki — i tyle.
Podsumowanie
Wdrożenie sklepu może kosztować od zera do kilkuset tysięcy złotych — wszystko zależy od modelu i etapu, na jakim jesteś. Dla twórcy, który dopiero zamienia pasję w sprzedaż, najważniejsze nie jest to, ile sklep ma funkcji, tylko kiedy zaczyna kosztować. Im później i im bardziej proporcjonalnie do realnej sprzedaży — tym mniej ryzykujesz.
Dlatego u nas zaczynasz za darmo i płacisz tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę kupi: 1,49% + 0,32 zł od transakcji. Reszta zostaje u Ciebie — tam, gdzie powinna.
Załóż sklep w MinimalShop i zacznij sprzedawać bez rachunku na starcie.